Fenix HL35

In PL, Recenzja by Jawor | Leave a Comment

Nieuchronnie zbliża się zima, a za oknem coraz szybciej zaczyna robić się ciemno. Siłą rzeczy zbliża się też okres odkładanych od dawna zakupów latarkowych. Dzisiaj przyglądamy się Fenixowi HL 35, który dzięki niezłym parametrom i rozsądnej cenie wypada jako naprawdę sensowna latarka.

Konstrukcja

Przenoszenie

Przenoszenie latarki Fenix HL 35 umożliwia komplet elastycznych pasków w kolorze szarym, iz oznaczeniami producenta. Wśród nich znalazł się również biegnący przez środek głowy pasek stabilizujący – niezbędny przy tej kategorii wagowej (bez baterii HL 35 waży 122g). Same taśmy są miękkie i przenoszenie na nich czołówki Fenix jest komfortowe. Regulacja odbywa się bez żadnych problemów. W razie jakichkolwiek uszkodzeń, konstrukcja latarki pozwala na łatwą wymianę taśm.

Obudowa

Obudowa HL 35 została wykonana z aluminium lotniczego zabezpieczonego czarną powłoką. Czołówka i taśmy połączone są przy pomocy plastikowego montażu z blokadą pozycji, dzięki czemu regulacji kąta padania światła towarzyszą przyjemne „kliki”.

Zasilanie

Czołówka zasilana jest dwoma bateriami AA (popularnymi „paluszkami”) lub akumulatorami 14500. Takie rozwiązanie sprawia, że w razie jakiejkolwiek awarii jest szansa na to by dokupić zapasowe baterie w przysłowiowym „wiejskim sklepie” – na co nie ma szansy w przypadku bardziej zaawansowanych źródeł zasilania. Z drugiej strony, wadą zastosowania dwóch baterii AA jest wyższa waga i rozmiar latarki.

Włącznik

Z boku obudowy HL35 producent umieścił gumowy włącznik. Właściwie dwa włączniki – duży, służący do regulacji trybów zwykłych oraz mniejszy, kontrolujący tryby specjalne (czerwony, czerwony stroboskop i normalny stroboskop SOS). Niestety, większy z przycisków nieznacznie wystaje poza obudowę, co w połączeniu z niską twardością i sporą powierzchnią skutkuje tym, że Fenix HL 35 lubi włączyć się samoczynnie w plecaku.

Tryby

Włączenie czołówki Fenix następuje po pojedynczym przyciśnięciu włącznika. Kolejne naciśnięcie przycisku skutkuje zmianą trybu, natomiast przytrzymanie wyłącza latarkę. Wciśnięcie mniejszego z przycisków przy włączonej latarce skutkuje przełączeniem w tryby specjalne (i vice versa).

Zastosowana w modelu dioda Cree XP-G2 R5 emituje przyjemne światło o barwie neutralnej (neutral white). Warto wspomnieć o tym, że na mocniejszych trybach zauważalnie widać spot i spill – mocno oświetlony punkt w centrum snopu, pozwalający na oświetlenie dalszych obiektów, oraz trochę słabsze światło „rozlewające” się dookoła umożliwiając zobaczenie najbliższej okolicy. Czerwona dioda położona powyżej poza emitowaniem światła służy również do sygnalizacji wyczerpania baterii.

W czołówce Fenix HL35 dostępne są następujące tryby zwykłe:

  • BURST 450 lm (na zasilaniu 14500 Li-Ion) / 260 lm (na zwykłych „paluszkach” lub akumulatorkach Ni-MH)
  • High 200 lm
  • Mid 70 lm
  • Low 30 lm
  • Moonlight 0.5 lm

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Oraz 3 tryby specjalne

  • Stroboskop SOS 50 lm
  • Czerwone światło
  • Czerwony stroboskop

Wytrzymałość

Czołówka Fenix posiada odporność na wodę potwierdzoną certyfikatem IPX-8. Zgodnie z informacjami producenta oznacza to, że latarka wytrzyma ciągłe zanurzenie na głębokości do 2 m. Według producenta Fenix HL 35 przetrwa także upadek z 1 m (jeśli wierzyć instrukcji i stronie producenta) lub 1-1.5m (jeśli wierzyć materiałom marketingowym). Testowany egzemplarz latarki okazał się jednak zdecydowanie pancerniejszy – jedynym śladem upadku (na podłoże kamienno-żwirowe) z wysokości ~ 3 m jest lekkie zadrapanie skrajnej krawędzi i uszkodzenie powłoki

Wrażenia (nasza opinia)

Po ponad 1,5-rocznych testach mogę śmiało stwierdzić, że Fenix HL 35 się sprawdza. I to nie tylko podczas „zwykłych” wycieczek, ale również (jak pokazał marsz na 100 km w 24h) w bardziej wymagających zastosowaniach. Całonocna wędrówka z włączoną czołówką nie przysporzyła szczególnych trudności – aczkolwiek nie najniższa waga sprawia, że HL35 czuć na głowie.

Zakres trybów oferowanych przez latarkę jest niezły – moonlight do zadań wymagających tylko odrobiny światła, niski i średni sprawdzające się w marszu i innych działaniach oraz high/burst pozwalający mocniej przyświecić gdy wymaga tego sytuacja. Z drugiej strony, przydałby się też tryb będący czymś pomiędzy moonlightem a obecnym „low” – odrobinę zbyt mocnym do np. czytania i wystarczającym by osoby w pobliżu narzekały „że razi”.

Miłym dodatkiem jest obecność czerwonej diody – zwłaszcza na tyle mocnej by pozwalała na oświetlenie drogi podczas marszu. Plusem jest też jej łatwa dostępność pod dodatkowym przyciskiem.

Warto jednak wspomnieć o tym, że sama obsługa latarki może być na początku problematyczna. Znając mechanizm działania da się przyzwyczaić całkiem szybko, jednak użycie latarki przez kogoś „niewtajemniczonego” może okazać się dość traumatyczne.

Przysłowiowy znajomy, który HL 35 „pożyczy tylko na chwilę” najpewniej poświeci sobie burstem po oczach próbując wyłączyć latarkę. A jeśli będzie miał pecha to myląc przyciski wejdzie w tryby specjalne i dość szybko wróci z migającą na czerwono czołówką „bo coś się zepsuło”.

Pewnym rozwiązaniem mogłoby być np. zastosowanie jednego dużego przycisku i przełączenia pomiędzy trybami zwykłymi i specjalnymi poprzez dwukrotne wciśnięcie włącznika.

Zauważalną wadą jest brak pełnej stabilizacji świetlnej – przy dłuższym używaniu nagle orientujesz się, że latarka świeci tak jakby słabiej. Niby wybrany jest właściwy tryb, ale i tak jest ciemno… Z drugiej strony, trudno oczekiwać cudów po latarce z tego poziomu cenowego – a biorąc pod uwagę wysoką odporność na upadki i wodę Fenix HL 35 i tak ma wiele do zaoferowania.

Podsumowanie

Jeżeli priorytetem jest znalezienie dobrej latarki z niezłym przekrojem trybów, łatwo wymienialnym źródłem zasilania, dużą odpornością na upadki i wodę, i to w przedziale ~200 zł (cena czołówki to obecnie 215 zł), Fenix HL 35 spełni te wymagania. Jeżeli jednak zależałoby ci na większej wszechstronności, bardziej kompaktowej (i lżejszej) formie i dysponujesz trochę większym budżetem to warto jednak spojrzeć na inne modele – czy to Fenixa, czy konkurencji. Dopłacając, za 300 zł można mieć choćby podstawowy wariant Armytekowego Wizarda z szerszym zakresem trybów, niższą wagą, możliwością ładowania i pełną stabilizacją świetlną – a to nie jedyna opcja.

Zalety:

+ Sensowne tryby

+ Cena

+ Czerwona dioda

+ Zasilanie AA

Wady:

– Zasilanie AA

– System zmiany trybów

– Waga

– Brak pełnej stabilizacji świetlnej

Czołówkę Fenix HL 35 testowaliśmy dzięki uprzejmości sklepu Kolba, dzięki!

~Jawor

Related Post

About the Author

Jawor

Po górach łażę od kiedy zacząłem chodzić. O goretexach, neoshellu i innym sprzęcie mógłbym, rozmawiać godzinami. Chodzę po jaskiniach, jestem instruktorem harcerskim, wciąż szukam idealnego plecaka i kieruję Gear Insiderowym przedsięwzięciem.

Last updated on

Dodaj komentarz