Olight H16 Wave – Recenzja

In PL, Recenzja by JLeave a Comment

Co się stanie jeżeli producent postanowi umieścić w latarce zbyt dużo nowinek technologicznych i postawi na ciekawe rozwiązania, zamiast rzeczywistej użyteczności? Powstaje taka czołówka jak Olight H16 Wave.

Czołówka Olight H16 ma konstrukcję dwuczęściową – diody i bateria znajdują się po przeciwnych stronach głowy i łączy je elastyczny pasek (z elementami odblaskowymi), wzdłuż którego poprowadzony jest kabel. Całość waży zaledwie 115g. Według informacji producenta, czołówka ma wodoodporność na niskim poziomie IPX4, czyli na opady deszczu, ale już nie na zanurzenie.

W przedniej części obudowy wykonanej z plastiku i metalu producent umieścił dwie diody Cree XP-G3 dające zimne światło. Tym co odróżnia diody jest zastosowanie dyfuzora na jednej z nich, dzięki czemu Olight H16 Wave zapewnia szeroki snop światła o dużym zasięgu. Kąt padania światła może być regulowany dzięki systemowi klików – jest to też najsłabsza część latarki, która po prostu pękła i sprawiła, że czołówka nie nadaje się do wykorzystania.

Za diodami znalazł się niewielki radiator, który poprawia odprowadzanie ciepła.

Poniżej diód producent umieścił niewielki włącznik pozwalający na uruchomienie latarki przełączanie się pomiędzy trybami (pojedynczym klikiem). Przytrzymanie włącznika uruchamia tryb bezdotykowy, w którym włącznik jest podświetlony niebieskim światłem, a zmiana trybu i wyłącznie latarki możliwe są poprzez machnięcie przed nią ręką. Albo zupełnie przypadkiem i w najmniej korzystnym momencie.

Dostępne tryby to:

– 500 lumenów / 2h i 5 min

– 100 lumenów / 9h i 30 min

– 5 lumenów / 160h

Za zasilanie czołówki H16 Wave odpowiada umieszczony z tyłu akumulator litowo-jonowy o pojemności 2000 mAh. Akumulator jest niewymienny, a ładowanie umożliwia port micro USB z niebudzącą zaufania gumową zaślepką. Jest to fatalne rozwiązanie, ponieważ w razie potrzeby nie można wymienić baterii na nową.

Na akumulatorze producent umieścił również 4 diody informujące o stanie naładowania baterii i niewielki głośniczek, który w dość denerwujący sposób informuje o niskim poziomie baterii.

Wrażenia (nasza opinia)

Przy powierzchownym kontakcie Olight H16 Wave jest fajną czołówką, która bardzo dobrze leży na głowie i daje dużo światła. Niestety, i piszę to ze smutkiem, ponieważ bardzo wygodnie korzystało mi się z tego modelu, na tym kończą się zalety tej czołówki. Niewymienny akumulator bardzo ogranicza wszechstronność Olighta H16, a prosta czynność wymiany baterii zmienia się w konieczność długotrwałego ładowania z powerbanku czy gniazdka (podczas której korzystanie z latarki nie jest za bardzo możliwe). Niska odporność na wodę również oznacza, że czołówka może zawieść w niewłaściwym momencie.

Ogromnym minusem jest także włącznik. Po prostu zapomnijcie o korzystaniu z niego w grubszych rękawicach. Jednocześnie, bardzo łatwo jest przypadkowo uruchomić tryb bezdotykowy, który przekłada się na przypadkowe zmiany trybów lub wyłączanie latarki w najbardziej nieoczekiwanych i niewłaściwych momentach. Dochodzi do tego również bardzo ograniczony (zaledwie 3!) zakres trybów, który jest najzwyczajniej w świecie niepraktyczny.

Ostatecznym gwoździem do trumny jest to jak bardzo podatna na uszkodzenia jest konstrukcja Olighta H16 Wave. Nie chodzi tu nawet o port micro USB z zaślepką skonstruowaną w sposób pozwalający na przypadkowe otwarcie. Pewnego dnia, potrzebujący odrobiny dodatkowego światła podczas jakichś prostych prac domowych założyłem na głowę czołówkę Olight i odpaliłem światło. Nie minęło kilka minut i niespodziewanie rozległ się trzask – z trudnego do zrozumienia powodu, element odpowiedzialny za utrzymanie części z diodami w stałej pozycji pękł. Od tamtej pory część odpowiedzialna za światło bezwładnie zwisa w dół, a korzystanie z czołówki jest po prostu niemożliwe.

Podsumowanie

Olight H16 na początku prezentował się jako wygodna i interesująca czołówka. Niestety, w miarę użytkowania, okazał się on być raczej zbiorem ciekawych technologii, które potrafią utrudniać życie i nie rekompensują w żaden sposób licznych wad tego modelu.

Za udostępnienie latarki dziękujemy polskiemu dystrybutorowi marki Olight, sklepowi Militaria.pl!

Leave a Reply