Rękawice Oakley SI Factory Lite Tactical

In PL, Recenzja by JLeave a Comment

Rękawiczki Oakley SI Factory Lite Tactical są lekkie i zapewniają pewny chwyt. Jednocześnie, pozwalają na zachowanie wysokiej precyzji i obsługę urządzeń, czy korzystanie z ekwipunku. Mogłoby się wydawać, że połączenie takich cech zagwarantuje dobry efekt końcowy? Tak, ale niestety nie do końca…

Tak jak umówiliśmy się ze specshopem, w naszych testach skupiliśmy się na zdecydowanie outdoorowych zastosowaniach modelu Factory Lite; ocenę tego czy rękawice nadają się do bardziej „strzeleckich” działań zostawimy tym, którzy specjalizują się w tym polu.

Konstrukcja

Wewnętrzna część rękawic została wykonana z czarnego zamszu AX, który zapewnia bardzo dobrą pewność chwytu. Na palcach znalazły się dodatkowe otwory mające poprawić wentylację.

Wierzch modelu Oakley SI został wykonany z gęstej poliestrowej siateczki zapewniającej bardzo dobrą wentylację. Niestety, jest ona również bardzo wrażliwa na kontakt z rzepami, które najzwyczajniej „nadrywają” jej konstrukcję.

Na knykciach i czubkach palców producent umieścił dodatkowe panele z zamszu wzmacniające konstrukcję i zapewniające dodatkową ochronę – zwłaszcza dzięki dodatkowej warstwie neoprenu pod panelem na knykciach. Warstwa neoprenu Airprene znalazła się również na obu palcach wskazujących – umieszczono w niej gumowe napisy Oakley, które niestety dość szybko zaczęły się odklejać.

Na opuszkach kciuka i środkowego palca znalazły się również panele pozwalające na obsługę ekranów dotykowych.

Rękawice są wygodne, a ich krój dopasowuje się do dłoni dzięki czemu Oakley SI Factory Lite zapewniają dość dużą precyzję i pozwalając na obsługę urządzeń elektronicznych – aparatów, smartfonów czy GPSów.

Wrażenia (nasza opinia)

W ciągu ostatnich pięciu miesięcy Oakleye okazały się dobrym kompanem wielu różnych wypadów sięgających od Islandii po polskie Tatry. Konstrukcja modelu Factory Lite sprawiła, że rękawiczki zapewniły ochronę dłoni na łańcuchach czy podczas odrobiny wspinaczki, a jednocześnie nie przeszkadzały podczas normalnego marszu.

Co więcej, rękawiczki bezproblemowo współpracowały z przeróżnym sprzętem zabieranym na szlak – aparatami, GPSem, smartfonem, o odzieży, latarce czy plecaku nie wspominając. Inną z docenionych przeze mnie zalet okazała się bardzo dobra oddychalność konstrukcji pozwalająca na pozostawienie Oakley’i na dłoniach nawet wtedy gdy nie były rzeczywiście potrzebne.

Oddychalność nie jest jednak idealna – na czubkach palców wskazujących, od strony kciuka, w związku z zagięciem neoprenowego materiału z wierzchu dłoni pod zamszem tworzy się miejsce w którym zbiera się pot i które sprawia, że jednak warto raz na czas zdjąć rękawiczki.

Bardzo dobra wentylacja w rękawiczkach Oakley SI Factory Lite ma jednak swoją ciemną stronę. Jak przekonałem się podczas pierwszego założenia rękawic gęsta siateczka zastosowana na wierzchu dłoni strasznie haczy się o jakiekolwiek rzepy, które najzwyczajniej ją niszczą. A rzepy są wszędzie i zaczepianie o nie regulując szelki plecaka, rozpinając kurtkę czy sięgając do kieszeni jest niezmiernie irytujące.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Innym elementem podatnym na uszkodzenia są panele pozwalające na obsługę ekranów dotykowych kciukiem i środkowym palcem. Trochę kontaktu ze skałami wystarczyło by zaczęły się zdzierać.

Oakleye posiadają również pewną niezbyt przyjemną wadę – gumowane napisy umieszczone na grzbiecie palców wskazujących mają ostre krawędzie przez co przy dowolnym kontakcie ze skórą nieprzyjemnie drapią. A jeżeli jeszcze zapomni się o tym w chłodny dzień i odruchowo przetrze się zmarznięty nos… Ała. Na domiar złego (a może to i lepiej…) napisy dość nieestetycznie odklejają się i kruszą. Może lepszym rozwiązaniem byłaby jakaś forma wypalenia lub wytłoczenia? Byłoby nie tylko estetyczniej, ale również wygodniej.

Podsumowanie

Rękawice Oakley SI Factory Lite spokojnie nadają się do ochrony dłoni na szlaku (ze sporadycznym kontaktem ze skałami) i do obsługi aparatu, smartfona, GPSa, czy innej podręcznej elektroniki. Sprawdzą się również podczas lżejszych prac wymagających precyzji – czego najlepszym przykładem jest to, że udało mi się napisać ten tekst mając na rękach Oakleye i szło mi w zasadzie bezproblemowo (taki końcowy test precyzji 😉 ). Niestety istotną wadą rękawiczek Factory Lite jest to, że nie są przystosowane do kontaktu z rzepami, które stanowią obecnie nieodłączną część odzieży i innego oporządzenia. A gdy jeszcze dojdą do tego przeszkadzające (i nieestetyczne) napisy oraz wysoka cena (189 zł) to model ten nie wypada tak dobrze jak mógłby po paru poprawkach.

PS: W opisie rękawiczek na stronie specshopu natrafiłem na stwierdzenie, że są „przeznaczone nawet do nawet najbardziej wymagających działań”. Niestety nie jest to do końca prawda, Oakleye SI Factory Lite sprawdzą się w wielu zadaniach, ale bez przesady – po odrobinie większego kontaktu ze skałami podczas przejścia się po jaskini w obu rękawiczkach pojawiły się dziury. No dobra, a dlaczego wrzucam to jako dodatkowy dopisek, a nie część głównej recenzji? Mimo wszystko, jak sugeruje nazwa, ten model to lekkie rękawiczki do zdecydowanie lekkich działań – w związku z tym bazowanie oceny na tym, że udało się je zepsuć podczas wykorzystywania niezgodnie z przeznaczeniem wydaje się chybionym pomysłem… Ale jak o tym nie wspomnieć 😉

 Za udostępnienie rękawic Oakley SI Factory Lite dziękujemy dystrybutorowi marki na Polskę – sklepowi specshop.pl!

~Jawor

Related Post

Dodaj komentarz